Recenzja gry planszowej Zakazana wyspa

Każdy, kto chciałby zakupić pięknie wydaną grę, w niewygórowanej cenie, której już nie trzeba w nic opakowywać, a wystarczy wręczyć bliskiej osobie, powinien pomyśleć o Zakazanej wyspie.

Nie da się inaczej – trzeba rozpocząć od puszki! Cudowna grafika, piękne odcienie znakomicie dopasowanych kolorów, sama plastyczna obróbka metalu jest tu świetna – wyciśnięty kształt wieży strażniczej i palm. Opakowanie robi piorunujące wrażenie i wydaje się o wiele bardziej prestiżowe i droższe niż wskazuje na to cena. Wiadomo, że lepiej zabezpiecza od tektury i jest bardziej trwałe.

W środku znajdziemy dobrze dopasowaną wypraskę, z której nic nie wypada, a w niej: 58 kart z podziałem na skarby, zalania oraz śmiałków, 24 dwustronne pola wyspy, 6 pionków, 4 figurki skarbów, wodomierz ze znacznikiem poziomu wody, prosto i dobrze napisaną instrukcję.

Karty gry i kafelki wyspy również są ślicznie ilustrowane. Kwadraty tworzące powierzchnię lądów są dobrej jakości i łatwo się nimi manewruje podczas zalewania i zatapiania. Skarby odwzorowano w postaci figurek – poza Kryształem Ognia, który jest z plastiku, resztę wykonano z mocnej gumy (może gafa, ale nie znam się na materiałach) – niemniej, skrzydła gryfa można nawet zginać i nic nie pęka, nie ma zatem obawy, jeśli spadnie ze stołu. Wodomierz także jest pomysłowy i sprawdza się w swej roli.

Największym mankamentem gry jest grubość kart – są wyjątkowo cienkie, dzieci na bank je pogniotą, dlatego ich zabezpieczenie to podstawa, a chronione i przy okazji obciążone nie będą narażone na chociażby porwanie podmuchem wiatru, jeśli lubicie jak my pograć czasem w plenerze, a pudełko na luzaka wchodzi do plecaka i aż chce się wynieść grę na świeże powietrze.

Według instrukcji gra przeznaczona jest dla 2-4 osób, w każdej konfiguracji zabawa jest udana. Nie rozumiemy, dlaczego mamy tu 6 pionków i taką samą ilość kart śmiałków i bram, skoro grać może maksymalnie 4 ludzi, oczywiście fajnie jest mieć wybór koloru, a jeśli nie przeszkadza nam tłok na wyspie to możemy pokierować większą liczbą postaci.

Zanim przejdziemy do mechaniki, warto jeszcze przypomnieć o licznych nagrodach, do których pretendowała lub, które zdobyła ta pozycja. W 2010 roku była nominowana do najlepiej wykonanej gry roku, ponadto znalazła się na liście najlepszych rodzinnych gier, a zdobyła zaszczytny laur najlepszej gry dla dzieci oraz Mensa Select. W następnym roku była także wyróżniona, chociażby nominacją do gry roku.

Mechanika to w sumie zasady z Pandemii – zresztą to ten sam twórca – są odrobinę może uproszczone. Bardzo to cieszy, ponieważ ten system świetnie się sprawdza przy odwzorowywaniu rozmaitych zagrożeń i kataklizmów. Model zarażania miast i tu zastosowany – zatapiania fragmentów wysypy, polega na tym, że pierwszy raz zużyte karty ataków na planszę przy natrafieniu przez gracza na odpowiednią kartę – tu nazwaną „woda wzbiera” – zostają przetasowane i położone na szczycie stosu, z którego ciągniemy, zatem dane lokacje muszą zostać spustoszone kolejny raz – tym razem będąc już w osłabieniu. W Pandemii polegało to na dokładaniu kostek chorób, tu na obracaniu kafelków na błękitną – zalaną stronę, przy kolejnym razie – odpadają i wyspa się pomniejsza. W Pandemii zbieraliśmy karty miast w odpowiednich kolorach, które później wymienialiśmy na fiolkę z lekarstwem, tu karty z wizerunkiem określonego posążka oddajemy za trofeum. Dla młodych giercowników lepiej sprawdzają się manewry na kafelkach niż zarządzanie małymi kostkami, a pozyskanie rzeźbionej figurki bardziej cieszy niż przesunięcie czy też obrócenie plastikowej buteleczki.

Nasze działania na Zakazanej wyspie, kończą się z momentem zebrania 4 figurek skarbów, każdą z nich otrzymujemy kiedy uzbieramy i odłożymy 4 jednakowe karty z odpowiednią podobizną. Jak to zazwyczaj bywa w grach kooperacyjnych wspólnymi siłami dążymy do celu: eksplorujemy wyspę, wymieniamy się kartami, umacniamy podmokłe tereny, zapobiegając zatonięciu poszczególnych kafli – szczególnie tych, z oznaczeniem miejsca wymiany kart na poszukiwany przez nas skarb i lądowiska. Na koniec musimy znaleźć się na Przystani Głupców i wykorzystać kartę helikoptera uciekając z tonącej wyspy.

Młody Giercownik oczywiście zauważył puszkę i wszystkie inne pudełka w domu zostały odstawione na bok. Figurkami bawiła się przez kilka dni, ponieważ uwielbia takie małe zabaweczki z jajek niespodzianek. Dziecko bardzo chętnie szuka również podobnych ilustracji na kaflach i kartach, ponieważ jest na etapie porównywania i znajdywania podobieństw.

Dla zaawansowanych graczy Zakazana wyspa może wydawać się odrobinę zbyt prosta, ale poziomy trudności można stopniować. Nie zapominajmy o tym, że jest to gra przede wszystkim dla dzieci i jej zadaniem jest wdrażanie młodych giercowników w pierwsze gry kooperacyjne i to się udaje. Dobra zabawa dla całej rodziny – w tym dzieci na etapie szkoły podstawowej i wyżej, z asystą rodzica można próbować nawet z młodszymi. Bardzo polecamy, my jesteśmy zachwyceni, córka również.

Film: Zakazana wyspa – unboxing

Pisanie recenzji Państwa produktów jest dla nas fascynującym doświadczeniem. Jesteśmy dumni, ponieważ dotychczas zaufali nam:

Baldar, Black Monk Games. Cartamundi, CUBE Factory of Ideas, DANTE SP. Z O.O., DOBRETO Wydawnictwo, Edipresse Książki, Epideixis, FOXGAMES, Granna, Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Instytut Praktycznej Edukacji, Jacobsony, MDR Dystrybucja, OUTDOOR Media, Piatnik, RUSSELL KONDRACKI s.j., TACTIC Games, TM Toys, Zakład Stolarstwa i Tokarstwa w Drewnie Marek Bałos, Zielona Sowa Sp. z o.o

Dołącz i Ty!