Recenzja gry planszowej Robinson Crusoe

Pierwszą grą planszową, którą opiszemy jest nasza pierwsza „duża gra” w domu, czyli Robinson Crusoe. Zakupiliśmy ją podczas imprezy przeznaczonej dla graczy – Pionek w Zabrzu. Podczas tego wydarzenia – do którego wzięcia udziału zresztą serdecznie zachęcamy – możecie przetestować wiele interesujących gier nie kupując ich od razu, no i oczywiście znaleźć graczy do partyjki. Osoby obsługujące zabawę były również świetnymi przewodnikami po czasem złożonych zasadach rozmaitych gier i szybko nauczyły nas stawiać pierwsze kroki. Pojawiają się także wydawcy, którzy oferują dobre ceny na gry, a skorzystać możecie także z kiermaszu gier używanych.

Do Robinsona mamy wielki sentyment – książka – jedna z najciekawszych lektur w szkole. Prawdziwa przygoda, a przecież każdy uwielbia emocje towarzyszące odkrywaniu tego, co nieznane i tajemnicze. Wszyscy lubimy kontrolowane niebezpieczeństwo i grozę czyhającą w dżungli czy na morzu.

Gra jest cudownie wydana, już samo pudełko robi wrażenie. Wiemy, za co płacimy! Piękna grafika, całe mnóstwo nagród, o których wydawca informuje na opakowaniu. W środku jest równie widowiskowo!

Ogromna plansza, bardzo klimatyczna, ukazująca bezludną wyspę, a w zasadzie jej skrawek – kafelek startowy – plażę, na której się rozbiliśmy, resztę dokładamy na schematycznej szachownicy (lub jak kto woli plastrze miodu). Są tez miejsca na karty przedmiotów, które będziemy wytwarzali, karty bestii, z którymi przyjdzie nam się pojedynkować i na które warto zapolować. Możemy budować palisadę ochraniającą nas przed dzikimi zwierzętami, dach – zabezpieczający głowę Robinsona i towarzyszy przed opadami, broń do walki.

Rozgrywka w świecie Robinsona Crusoe jest fantastyczna, ponieważ macie tutaj ogromną liczbę wydarzeń, z których losujecie tylko tyle kart, ile przyjdzie wam spędzić dni na wyspie według danego scenariusza, a resztę odkładacie do wyboru na raz następny. Tak – tutaj gracze kooperują ze sobą, razem starają się przeżyć i wypełniać cele opowieści – obecnie jest ich siedem, plus wiele stworzonych przez fanów – na bardzo wysokim poziomie. Pierwszy dodatek też już dostępny – ponoć genialny, a ze strony wydawcy ściągniecie jeszcze parę darmowych – świątecznych scenariuszy. Kolejne wersje angielskie również czekają na spolszczenie!

Scenariusze są bardzo różnorodne – budowanie stosu z drewna, żeby dostrzegł nas przepływający w oddali statek, stawianie krzyży podczas egzorcyzmów na wyspie, osiedlenie się i założenie gospodarstwa domowego z odpowiednią liczbą przedmiotów, pomoc porwanej towarzyszce, walka z King Kongiem i ochrona filmowców, ucieczka przed wybuchającym wulkanem, walka z ludożercami i niszczenie ich wiosek. Długie godziny znakomitej rozrywki, która nie męczy, a pasjonuje.

Podczas odkrywania terenu wyspy – dokładania kafelków, podczas akcji zbieractwa – konieczność wyżywienia członków naszej załogi, podczas budowania przedmiotów codziennego bytowania – wszędzie tam spotkać was może przygoda – karty z pytajnikami. Macie również karty tajemnic – trucizny, potwory, skarby – jak w najlepszych książkach przygodowych.

Komponenty są wysokiej jakości – drewniane znaczniki, banan to banan, skóra do skóra, a drewno to bal drzewa; rybek już nie ma, ale to nie przeszkadza. Planszetki postaci są twarde, nie zniszczą się, a każdy z naszych śmiałków ma swoje specyficzne zdolności, które będziemy wykorzystywali podczas rozgrywki. Karty do gry są wykonane na grubym papierze – przynajmniej w porównaniu, np. do Eldritch horror. Warto jedynie laminować scenariusze – najcieńszy papier z oferowanych tu komponentów.

Planszówka nie jest łatwa! To wyścig z czasem – dni scenariuszy, to obawa o życie bohaterów – pasek zdrowia ze znacznikiem, to głód i potrzeba ciągłego szukania pożywienia. Jest to jednak idealna symulacja życia rozbitka i szalenie miodna gra, która wciąga na cały dzień lub wieczór. W dwie postaci i z asystą naszej Niną gramy ok. dwóch godzin i czas mija szybko i wesoło. Efekt lidera występuje, ale to już zależy tylko od nas i ustalenia podziału obowiązków podczas gry.

Nasz Młody Giercownik ma obecnie trzy lata, a już uwielbia rzucać w tej grze kostkami (akcje wybieramy według uznania, ale czy się powiodą – to już jest losowe – fatum, licho jak w życiu). Poza tym, dziecko jest „bankierem” – uzupełnia zapasy na polach gry, przesuwa znaczniki determinacji, odkrywa żetony znalezisk i rozdaje karty. Bawimy się razem przednio i odciągamy córę od telewizji, co jest bardzo ważne dla jej zdrowia i rozwoju osobowości. Gra uczy logicznego myślenia, kombinowania, planowania optymalnych działań i odpowiedzialności za pozostałych członków drużyny – wszyscy wygracie lub stracicie życia. Bardzo polecamy – idealna dla całej rodziny. Dzieci – tylko z pomocą dorosłych, z uwagi na mnogość zasad i mechanikę, które jednak po pewnym obyciu stają się czysto schematyczne, gdyż powtarzalne i stałe. Cudowny produkt.

Pisanie recenzji Państwa produktów jest dla nas fascynującym doświadczeniem. Jesteśmy dumni, ponieważ dotychczas zaufali nam:

Baldar, Black Monk Games. Cartamundi, CUBE Factory of Ideas, DANTE SP. Z O.O., DOBRETO Wydawnictwo, Edipresse Książki, Epideixis, FOXGAMES, Granna, Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Instytut Praktycznej Edukacji, Jacobsony, MDR Dystrybucja, OUTDOOR Media, Piatnik, RUSSELL KONDRACKI s.j., TACTIC Games, TM Toys, Zakład Stolarstwa i Tokarstwa w Drewnie Marek Bałos, Zielona Sowa Sp. z o.o

Dołącz i Ty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *