Recenzja gry planszowej Via Nebula

Z okazji ogłoszenia nominacji do Golden Geek Awards 2016 opiszemy wam tytuł, którego w domu nie posiadamy, ale ostatnio zagrywaliśmy się do upadłego na konwencie w Katowicach, jest to „Via Nebula”. Wspominamy o nagrodach, ponieważ pozycja ta jest nominowana w kategorii gier rodzinnych i naszym zdaniem ma duże szanse na zwycięstwo. Na liście najlepszych gier familijnych znajdziecie też nasz rodzimy „Domek” – obie pozycje wydawane w kraju przez to samo wydawnictwo, zatem będzie to prawie bratobójczy pojedynek. Kibicujemy oczywiście autorskiemu projektowi, nie temu na licencji, co nie zmienia faktu, że ten tytuł jest wyborny i ma wszystkie cechy idealnej gry rodzinnej.

W „Via Nebula” grać może 2-4 osób, oficjalnie w wieku od 12 lat, ale podczas spotkania znakomicie bawiły się z nami nawet dzieci rozpoczynające dopiero swoją przygodę z podstawówką. Czas rozgrywki zajmuje ok.45-60 minut. Zasady w zależności od liczby osób niewiele się różnią, zmieniamy tylko wielkość placów budowy, liczbę płytek terenów zielonych czy zasobów dostępnych na planszy.

Autor gry – Martin Wallace, znany jest z gier zaawansowanych, dlatego tak lekka pozycja w jego wykonaniu to dla nas nowość, tym bardziej warto w nią zagrać, a może i nabyć? Pomysł, żeby wszyscy gracze korzystali z danego surowca, czyli akcja odkrywania źródła była pozytywna i dla reszty osób przy planszy jest wyjątkowo interesujący i niezbyt często spotykany.

W opakowaniu znajdziecie: dwustronną planszę, 4 plansze gildii, 42 karty kontraktów, 24 place budowy, 60 płytek łąki, 20 żetonów eksploracji, 5 specjalnych żetonów eksploracji, 20 budynków, 12 rzemieślników, 90 surowców oraz instrukcję.

Celem gry jest zdobycie największej ilości punktów, które otrzymać możemy za zrealizowane kontrakty na budowę, żetony eksploracji, żetony nadrukowane na planszach naszych gildii oraz z karty zakończenia. Zabawę zamykamy kiedy któryś z graczy wybuduje komplet swoich budynków, jeśli gramy honorowo powinniśmy dokończyć jeszcze tury graczy w danej kolejce. Przed rozpoczęciem zabawy układamy losowo żetony eksploracji oraz surowców dostępnych od zaraz, rozdajemy kontrakty prywatne i wykładamy neutralne, o które będziemy się pojedynkować.

W swojej turze możemy ustawić żeton łąki lub dwa – tworzymy sobie (i innym) korytarz wiodący do surowców, wysłać robotnika na planszę, aby odkrył zasoby, położyć żeton placu budowy na ruinach, transportować surowce, postawić budynek.

Na planszy znajdziemy pola: ruin – pod place budowy, mgły – do ustawania łąki, skamieniałego lasu – droższe do zagospodarowania, zakazane miejsca – do ominięcia, oraz nadrukowane łąki – czasem z surowcami. Plansza jest bardzo urodziwa, a obrazki na kartach prześliczne, wszystko tu jest cukierkowe niczym z bajek dla dzieci, wizualnie gra musi się podobać.

Warto jeszcze wiedzieć, że kontrakty dają nam rozmaite dodatkowe bonusy, transportować surowce możemy jedynie przez puste pola, a te leżące już na placach budowy nie mogą być dalej przemieszczane. Jeśli zostaną nam jakieś nadmiarowe stany magazynowe, będą one na koniec gry punktowały ujemnie. Jeśli skończą się nam żetony łąki na planszy gildii, możemy skorzystać z dodatkowych z banku gry. Robotnik wraca nam z planszy dopiero po wyczerpaniu zasobów z danego pola, a plac budowy po wystawieniu budynku.

Gra jest piękna, łatwa w zasadach, a nasze ruchy bezpośrednio oddziałują na działania kolejnych graczy korzystających ze wspólnych zasobów na planszy. „Via Nebula” nie dłuży się, na ogół walczymy do samego końca, gdyż zdobywamy podobne ilości surowców i kontraktów. Dwustronna plansza pomaga dostosować poziom trudności, a losowy rozkład zasobów i kart kontraktów pozytywnie wpływa na różnorodność każdej rozgrywki. Może tu brakować negatywnej interakcji, ale w grach rodzinnych nie jest ona chyba najważniejsza. Rozgrywka przebiega płynnie i bez zakłóceń czy niedopowiedzeń. Pozycja wspaniale spisuje się kiedy przy planszy spotykają się młodsi i starsi gracze, fani gier i amatorzy. Na konwencie przy tej grze znakomicie bawili się zarówno zaawansowani, ale także zupełnie zielone osoby, które uczyły się reguł podczas trwania rozgrywki i były na miejscu tylko z powodu opieki nad swoimi pociechami. Dorośli, nastolatki i dzieci przy „Via Nebula” – to było radosne doświadczenie dla wszystkich. Dla rodziny, w sam raz!

Poniżej kilka ilustracji z boardgamegeek.com, jeśli sami zainwestujemy w grę, wydawca prześle produkt do nakręcenia filmów lub zakupią ją nasi bliscy to uzupełnimy tekst o coś bardziej autorskiego. Mamy jednak nadzieję, że przekonaliśmy was tym, co widzicie, że to naprawdę wartościowa pozycja!

Pisanie recenzji Państwa produktów jest dla nas fascynującym doświadczeniem. Jesteśmy dumni, ponieważ dotychczas zaufali nam:

9 Planet, Alexander, Baldar, Black Monk Games. Cartamundi, CUBE Factory of Ideas, DANTE SP. Z O.O., DOBRETO Wydawnictwo, Edipresse Książki, Egmont, Epideixis, FOXGAMES, Franjos Spielverlag, GRAiMY, Granna, Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Instytut Praktycznej Edukacji, Jacobsony, Jawa, Let’s Play, LUDERIS, MDR Dystrybucja, OUTDOOR Media, Piatnik, Promathematica, RUSSELL KONDRACKI s.j., TACTIC Games, TM Toys, Trefl, Trefl Joker Line, Woodgame, Zakład Stolarstwa i Tokarstwa w Drewnie Marek Bałos, Zielona Sowa Sp. z o.o

Dołącz i Ty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *